Jak napisać powieść? Bóg mi świadkiem, że chciałabym znać odpowiedź na to pytanie. Ponieważ traktuję pisanie bardzo poważnie i w końcu chciałabym stworzyć coś, co ma ręce, nogi i nie kończy się po dwóch rozdziałach, ostatnio przeczytałam na ten temat dość sporo poradników. Oglądnęłam nawet jakiś filmik na youtube, gdzie pewna pisarka, której los poskąpił nieco talentu do wypowiedzi ustnych, wypowiadała się o najważniejszych aspektach pisania i tworzenia, analizując je krok po kroku. Stwierdziła między innymi, że coś takiego jak inspiracja nie istnieje i to poruszyło mnie najbardziej. Trochę ciężko mi się zgodzić z jej stwierdzeniem. Moim zdaniem postanie, przynajmniej na początku, kiedy autor wyrabia sobie styl i dopiero debiutuje, nie może zostać sprowadzone do przymusowej, ośmiogodzinnej pracy. Oczywiście, czasami trzeba się zmusić do wykrzesania z siebie chociażby jednego zdania (chyba, że jest się tak upartym leniwcem jak ja - wtedy nawet to bywa problematyczne), ale dla mnie inspiracja jest podstawą. To właśnie z niej, czy może raczej z nich, czerpię wszelkie pomysły na fabułę. Są to dźwięki, melodie, słowa piosenek, czasami teledysk, zdjęcie, czy chociażby zdanie przeczytane lub usłyszane przez przypadek. Niekiedy wystarcza jedno niepozorne słowo, żeby ruszyła cała lawina (tak, tak, tutaj też jestem wyjątkiem od reguły). Najważniejsze jest pozbycie się blokady, która uniemożliwia pisanie - o tym mogłabym napisać prawdziwy elaborat, ale to chyba temat na osobny wpis na blogu. Osobiście najbardziej lubię pierwsze etapy pisania. Dzięki inspiracji pojawia się pomysł, potem przychodzą kolejne i układają się w jedną całość. Z chaosu wyłania się "coś". Jeszcze nie wiem, czy opowiadanie, czy powieść w odcinkach, czy może powieść z prawdziwego zdarzenia. Widzę pojedyncze sceny, układam plan wydarzeń i staram się połączyć logicznie kolejne punkty odniesienia. Przynajmniej tak pracuję teraz. W czasach gimnazjum i liceum, pisałam z doskoku i nie wychodziło to najlepiej. Bez planu działania, przemyślanej fabuły, pomysły kończyły się po drugim rozdziale i szczerze powiem, że trochę szkoda, bo niektóre historie miały całkiem niezły potencjał. Wracając do teraźniejszości - moim ulubionym zajęciem jest tworzenie postaci. Sentyment, który pozostał po grach na forach second life. Uwielbiam bawić się w Stwórcę. Wymyślanie historii, ciekawostek o bohaterze, charakteru i wyglądu, to dla mnie świetna zabawa, chociaż bywa frustrująca. Kath wie, że uwielbiam mieć wszystko dopięte na ostatni guzik i nawet imiona muszą być perfekcyjne. Godnie przemilczę fakt ile potrafi być przy tym biadolenia.
Ten nieco przydługi wstęp ma na celu poinformowanie, że w końcu wzięłam się do roboty. Tak, tak - koniec wymówek. Na razie tonę w notatkach pisanych ręcznie i nie tknęłam jeszcze wordowskiego dokumentu, ale to już kwestia czasu.
Reszta ogłoszeń parafialnych:
- Unholy Spirit i The pieces of dreams zostały zawieszone na czas nieokreślony. Nie zamierzam ich porzucać, ale traktuję je jako odskocznię od spraw, które są dla mnie na pierwszym planie. Nie chcę pisać na odczepnego, dlatego wolę przysiąść nad tekstami, które będę tam publikować. Borgiowski prolog i rozdział pierwszy zostaną przeredagowane, bądź napisane od nowa. Jeśli chodzi o pierwsze opowiadanie na drugim blogu... Spodziewajcie się tematyki halloweenowej, a co.
- Mój komp zdechł i nie chciał się podnieść. Gdyby nie Kath i jej Biały Wilk, mój Acer skończyłby żywot w marny sposób - zeżarty przez wirusy albo wyrzucony przez okno podczas ataku furii. Dziękuję wam za siedzenie nad nim przez dwa dni, od rana do nocy. Jesteście po prostu genialni i wielcy! No i macie +100000000 do zajebistości za wytrzymywanie mojego biadolenia.
- M. to przeszłość i tym razem mówię to z pełnym przekonaniem. Tak, chwalę się. Tak, wcale nie jest mi smutno. Ponoć zimnokrwiste suki tak mają.
- Zaczęłam trzeci rok studiów, co oznacza, że w przyszłym semestrze czeka mnie egzamin licencjacki. Nadal nie robię notatek na zajęciach, snuję się nieprzytomnie po korytarzach mojej cudownej uczelni i śpię na wykładach. Tytuł licencjata mam już w kieszeni ;)
- Tutaj miało być jeszcze jedno ważne ogłoszenie, ale jakoś wyleciało mi z głowy, więc pewnie będzie następnym razem. Swoją drogą, czy mi się wydaje, czy ostatnio szaleję nieźle z długością tych postów? Jeśli ktoś dobrnął do końca, to bardzo podziwiam cierpliwość i dziękuję za poświęcenie ;)
C.
