czwartek, 13 lutego 2014

#16

♫ Lana del Rey - Once upon a dream

Kolejny tydzień pracy w bibliotece zmierza powoli do końca. Przynajmniej dla mnie, bo jutro lecę znowu na egzaminy, więc siłą rzeczy nie mogę się pojawić w dwóch miejscach na raz. Chociaż, jeśli mam być szczera, byłabym zachwycona, gdybym mogła zostać pomiędzy regałami i książkami już na zawsze. A przynajmniej do końca sesji... Niestety w tym roku strasznie się dłuży, zwłaszcza, że jestem na studiach zaocznych, mam korowody z pierwszą częścią pracy licencjackiej i generalnie uczelnia zaczyna mi ostro działać na nerwy. Natłok prac i stresu nie jest korzystny dla nikogo, ale na szczęście udaje mi się spadać na cztery łapki. Mam nadzieję, że raki stan rzeczy utrzyma się jeszcze przez kilka tygodni, póki nie zdobędę wszystkich wpisów w indeksie. 

Pomimo uczelnianych zawirowań, praktyk i całego tego zamieszania, przez ostatnie tygodnie czułam się szczęśliwa. No właśnie - czułam. Czas przeszły. Sama nie jestem w stanie sprecyzować, co się zmieniło. Nie mogę się na niczym skupić, drażnią mnie drobiazgi... Wcześniej wspomniany stres wyraźnie daje mi się we znaki. Muszę oczyścić umysł, wyluzować się, ale niestety jeszcze nie mogę tego zrobić. Jak na złość znów zaczęłam myśleć o M. Kochana Kath twierdzi, że to tylko podświadomość płata mi figle, ale ja z każdym dniem tracę co do tego pewność. Wychodzi na to, że wcale nie muszę mieć z nim kontaktu, żeby zaczął zatruwać mi życie... Na szczęście nie mam zamiaru tak tego zostawić. Postanowiłam się wypisać. Tak, dokładnie - wypisać. To będzie coś na kształt mojej małej terapii. Przeleję swoje życie na papier (czy też raczej klawiaturę), żeby wszystko w końcu sobie poukładać, zrozumieć, gdzie popełniałam błędy i dlaczego moje życie bywa tak bardzo popieprzone. Nie będzie to kolejny pamiętnik, bo nie miałoby to sensu, więc forma będzie trochę inna, o czym niedługo się przekonacie. Tym razem, tak dla odmiany, mam zamiar dotrzymać słowa i faktycznie coś opublikować. Możecie traktować to jako wstęp do zdecydowanie dłuższego tekstu, który tymczasowo pisany jest do szuflady oraz do serii opowiadań, które przygotowuję. Jak na osobę z niemocą twórczą, ostatnio mam coś sporo pomysłów. Zaczyna mnie to przerażać, bo po poważnych obliczeniach wyszło mi, że zabraknie mi życia, żeby wszystko napisać. I weź tu człowieku zrozum wenę... 

Na sam koniec mam jeszcze kilka słów na temat książek, które ostatnio mnie zauroczyły. Tak wiem, jestem beznadziejnym molem książkowym, ale co zrobić. Wszystkim fanom dobrej literatury, romansów z historią w tle i urzekających wątków oraz postaci, polecam "Białą Wilczycę" autorstwa Theresy Revay. Właściwie to nie jestem w stanie wypocić z siebie jakiejś konkretnej recenzji, bo cały czas jestem pod wrażeniem kunsztu pisarki. Dla mnie - mistrzostwo, chociaż kilka lat temu pewnie nawet nie spojrzałabym na tego typu utwór. Na całe szczęście, gusta się zmieniają. Szkoda, że w innych dziedzinach życia nie przychodzi to tak łatwo...

xoxo,
C. 

Grafika pochodzi z tumblr.com 

1 komentarz:

  1. Może zabrzmi to banalnie, ale w życiu każdego z nas pojawiają się osoby, o których nigdy nie zapomnimy. Nie ważne czy faktycznie byli dla nas kimś bardzo ważnym, czy zaledwie musnęli swoją obecnością pojedynczą kartkę wśród wielu w naszym życiu. M. bezsprzecznie był dla Ciebie kimś takim. Nigdy go nie zapomnisz, nieważne jak bardzo będziesz się starała. Może po prostu za nim tęsknisz, za tym jak potrafił Cię pocieszyć, rozśmieszyć i zawsze wiedział co Ci powiedzieć. Może temu zaprzeczysz, ale przecież wspomnienia z nim związane to nie tylko te złe chwile, które być może stanowiły większość i przez które nie chcesz mieć z nim kontaktu. To także to jak sprawiał, że czułaś się lepiej podczas swoich słabszych dni, a widocznie teraz je miałaś, być może nadal masz, a to pobudza wspomnienia i chęć otrzymania słów otuchy. Skoro zdecydowałaś się zerwać z nim kontakt, to życzę Ci dalszego wytrwania w tym postanowieniu. To na pewno nie będzie łatwe, tym bardziej, że za miesiąc, pół roku, czy rok, sama nie będziesz wiedziała kiedy i dlaczego myśl o nim znów na kilka chwil zalęgnie się w Twojej głowie. Już tak jesteśmy konstruowani. Ciężko jest całkowicie wyrzucić ze swojego życia kogoś, kto był dla nas ważny i nie zostawić po tym żadnego śladu.

    OdpowiedzUsuń